O kobiecie

[Właśnie rozlałam sok pomarańczowy na blat stołu i wytarłam go ręką, dlatego naprawdę bądźcie ostrożni, czytając tekst tak podejrzliwie leniwego człowieka (okey, po kilku chwilach wstałam i poszłam po ścierkę, bo jednak łokieć za bardzo kompilował ze stołem, w sensie – kleił)].

Kiedy Bóg pytał „Adamie, gdzie jesteś?”, Ewa odetchnęła z ulgą. Zrobiła coś beznadziejnie złego, a gdy w pełni to sobie uświadomiła, schowała łeb w krzaki. Ten mechanizm znany jest każdej z nas, wstydzącej się siebie samej, chowającej się za plecami mężczyzny ofiaro-przyczepy, którą na siłę trzeba wywoływać przed całą klasę. Kobiety się wstydzą, kobiety cicho mówią, kobiety starają się o to, aby ładnie wyglądać. Już nawet nie wkurzamy się, gdy stajemy się obiektem rozważań męskich „kobiecoznawczych” głosów, którzy nadmiernie łączą nas z przymiotnikiem „piękna” i za kobiece uważają wszystko, co eteryczne, nie ważne czy mamy do czynienia z poezją Pawlikowskiej czy z mgiełką zapachową do toalet. Szerokim łukiem omijam takie mądrości, najczęściej, proste jak budowa cepa rekolekcje dla kobiet lub porady „Jacków-kołczów” pod tytułem: „Jesteś piękna!”, „Miej piątkę dzieci!” albo „Przełam się i pójdź na siłownię”. Nie znajduję w tym siły, opadam, rozmiękam.

Nie kupuję też manifestujących niezależność wolnościowych kobiet, czy to z prawej, czy z lewej, czy innej wykręconej strony. Kobiet namawiających, agitujących, milczących, dyktujących takie czy inne spojrzenie. Kobiet ubierających się jak mężczyźni lub tak, aby nikt nie rozpoznał ich płci. Kobiet tworzących na facebooku ołtarzyki swojej cudownej, nieskazitelnej, porządnej rodziny. Kobiet mówiących „moje ciało – moja sprawa”, spowiadających się (mimo deklarowanego ateizmu) z intymnych myśli. Jesteśmy zakręcone na swoim punkcie. Pogubione. Trochę nigdzie nie pasujemy. Jedni przepuszczają nas w drzwiach, inni mówią: „Baby nie mają tu wstępu!”. Chorujemy na permanentne odpowiadanie na czynniki zewnętrzne. Mamy coraz śliczniejsze skóry, wypielęgnowane twarze, utarte mimiki, grubsze okulary, no bo przecież świat się na nas patrzy! Nieustannie poddawane jesteśmy ocenie. „Ona, on, Kaśka, matka, Wojtek, ksiądz, brat, teściowa, prezydent, imigrant”. Wszechobecne relacje i rozpaczliwa próba nie wyjścia na idiotkę. A co z tą najważniejszą? Z relacją z samą sobą? Czy mówisz jeszcze do siebie po imieniu, czy już tylko: „Ej ty”, albo „Najlepsza Piosenkarka”, albo „Żona I Matka Dwójki Dzieci”, albo „Katoliczka”, albo „Kobieta W Pozie Sukcesu”, albo „Mój Chłopak Rzucił Mnie Po Dziewięciu Miesiącach”?

Dziś obudziłam się brudna od wód płodowych. Dziś narodziłam się na nowo. I nie byłam ładna, i nikt mnie nie oklaskiwał, ale dzień mi się kłaniał, i te promienie słońca, które doszły do mojej twarzy zostały wysłane, by mnie pocałować. Poczułam siłę wynikającą z tego, że choć nigdy nie wiem dokąd podążam, mogę iść tam ze wspaniałą kobietą, z sobą samą. Moje oczy nie były rozbiegane, nie musiałam na siłę „poczuć się lepiej”, ponieważ przyjęłam swoje ograniczenia: „Jeszcze nie jestem swoją najlepszą wersją, być może jestem naprawdę ciężkim przypadkiem, ale idę w dobrą stronę, już dziś zanurzam się w Wieczności”. Zaraz po wyjściu na świat wydawało mi się, że nie dam rady, że w brzuchu mojego poczucia bezpieczeństwa było znacznie przyjemniej, ale wtedy rozwiązały mi się ręce i nogi, usłyszałam swoją duszę, zaczęłam chodzić. Postanowiłam pokonywać kolejne etapy życia nie na czyichś plecach, ale o własnych siłach. Postanowiłam nie nosić całego świata na swoich barkach. Zapragnęłam być towarzyszką, bliską, wspierającą, odważną.

Nawet jeśli ktoś mnie zawoła, a wyjście mu na spotkanie będzie oznaczało tyle, co śmierć, rezygnację z czegoś, koniec dotychczasowego porządku – to nic. Ufam Bogu, a to oznacza, że za zakrętem zawsze czeka coś nowego. Nowe życie. Nie chcę bać się aż tak, aby ze strachu nie umrzeć. Dla Niego. Dla siebie. Dla męża. Dla dzieci. Dla człowieka. Przebijam się przez błony do Życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s