Poszukiwacz pereł

Jedną z moich ulubionych zabaw w dzieciństwie była zabawa w przebieranie. Reguły nie były zbyt trudne. Trzeba było tylko dysponować czasem, a dziecko ma go wiele, nastrojem, a zawsze mamy jakiś, i oczywiście garderobą mamy. Ze wzruszeniem wracam pamięcią do tych nasyconych marzeniami chwil, spędzonych w prawdziwie bajkowym królestwie szaf, luster, toaletek i szkatułek. To było fascynujące! Szaleństwo wśród różnorodnych tkanin, od szlachetnych jedwabi i muślinów po zwykły len i bawełnę, za dużych i koniecznie „stukających” butów na obcasie, szali, kapeluszy, rękawiczek i oczywiście biżuterii.

Uwielbiałam, zawsze z tym samym zachwytem i oczekiwaniem, otwierać kolejne szkatułki i z zapałam zaglądać do malutkich, wyłożonych aksamitem szufladek i przegródek kryjących prawdziwe skarby. Do dziś czuję dotyk i zapach drewnianych i metalowych skrzyneczek misternie, inkrustowanych złotem czy masą perłową. I do dziś pamiętam dźwięk pozytywki dobywający się ze szkatułki z piękną, tańczącą baletnicą. Ta szkatułka była wyjątkowa. Jej nieocenioną wartością była zawartość. Skrywała w sobie sznur przepięknych, delikatnych i lśniących pereł. Były cudowne! Niby identyczne, tworzące spójną całość, a jednak, po wnikliwszym przyjrzeniu się w promieniach światła, każda okazywała się być niepowtarzalna, jedyna, błyszcząca swoistym blaskiem. To wszystko było przeniknięte wyjątkowością i tajemnicą…

Cała ta zabawa była jak rytuał. Za każdym razem to była fascynująca podróż w wyobraźni, w wymarzony i niezwykle pociągający świat kobiecości. To był czas zadawania fundamentalnych (choć wtedy nie uświadomionych jako takie) pytań o to: Kim będę? Jaką będę kobietą? Do kogo będę podobna? Jaki strój wyrazi moją tożsamość?

Będąc małą dziewczynka, buszująca z pasją, po olbrzymiej, jak mi się wtedy wydawało, garderobie, mogłam być tym, kim tylko chciałam. W zależności od dnia, humoru, upodobań. Ile nastrojów, tyle form ich wyrazu. Poprzez strój, buty, fryzurę, dodatki. I tak w przeciągu chwili z kopciuszka stawałam się księżniczką, z dziewczynki w różowej, falbaniastej spódniczce bizneswoman w eleganckim garniturze, z szalonej nastolatki egzotyczną podróżniczką wybierającą się na safari itd. Możliwości były nieograniczone, energie niespożyte, a wyobraźnia wręcz niepowstrzymana. To była uczta, święto, bajka. To był krok w przyszłość, zazdrośnie strzegącą tajemnicę dojrzałej kobiecości.

KRÓLESTWO NIEBIESKIE

Minęły lata. Z rozmarzonej, małej kobietki stałam się dorosłą, marzącą kobietą. Po wielu przymiarkach znalazłam odpowiednią, szytą na miarę suknię, wyrażającą jednoznacznie nie tylko moją tożsamość, ale i przynależność. Znalazłam i dopiero wtedy naprawdę zaczęłam poszukiwać już nie królestwa szaf, ale dróg zorientowanych na Królestwo niebieskie. Chciałam wiedzieć gdzie ono jest. Z zapałem studiowałam przewodniki turystyczne i mapy, sprawdzałam kompasy i testowałam wciąż nowe trasy. Myślałam, że może oto tu jest albo oto tam… Nie przydała się siatka geograficzna, szwajcarski zegarek, rozchodzone buty… Okazało się, że czasoprzestrzeń nie wyznacza granic Królestwa.

Moje dziecinne królestwo garderoby, mentalnie wybiegało daleko w przyszłość, w świat wyobrażeń o tym: kim będę i jaka będę. Sięgało archetypu kobiecości i nieustannej potrzeby jej wyrażania i realizacji. Królestwo niebieskie zdecydowanie przekracza granice czasu i przestrzeni. W nieustannie dokonującym się teraz, zanurzonym w odwiecznym planie i zaprojektowanym na wieczność, łamie wszelkie schematy i przewyższa wyobrażenia. Jest wśród nas. I pośród nas. Wewnątrz nas samych i pomiędzy nami. Jest w tajemnicy i cudzie nieprzerwanej relacji: z Bogiem, sobą i innymi. Relacji zaplanowanej przed wiekami i zorientowanej na wieczność. To relacja niepowtarzalna, jedyna, moja. Moja z Nim. Moja ze mną. Moja z Tobą. Nieustanny cud bycia i stawania się .

POSZUKIWACZ DROGOCENNYCH PEREŁ

Nurtowała mnie potrzeba jakiegoś dookreślenia, nazwania, porównania. Z pomocą, jak zawsze, przyszło Słowo w którym czytamy: Królestwo niebieskie podobne jest do: „człowieka który posiał dobre nasienie na swojej roli”; „do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy”; „do króla, który wyprawił ucztę weselną swojemu synowi”; „do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego”; „do kupca, poszukującego pięknych pereł”… To nie czas i miejsce. To życie. Królestwo niebieskie podobne jest do: człowieka, gospodarza, króla, dziesięciu panien, kupca. Niezwykle odkrywcze! Zawsze chodzi o człowieka! W sposób szczególny zaintrygowało mnie to porównanie Królestwa do mężczyzny poszukującego pięknych pereł…

Kim on jest? Ten tajemniczy znawca piękna, wytrwały poławiacz, który potrafi nie tylko przypadkowo szukać, ale wytrwale poszukiwać. Jak koneser dzieła sztuki, bibliofil białego kruka, degustator wina, spragniony wody…

W tym poszukiwaniu czuć dynamikę, nie tylko działań, ale też przeżyć i emocji. Wyczuwamy tu napięcie, oscylujące pomiędzy pragnieniem a spełnieniem, nadzieją a ulgą, ryzykiem zainwestowania wszystkiego a radością posiadania, posiadaniem a lękiem przed utratą. Wyczuwamy też ogromną, wręcz wzruszającą troskę. Troskę o drogocenną wartość dla zdobycia której sprzedał wszystko co miał. I kupił ją… Kupił, aby nie uległa zniszczeniu, nie zginęła, aby lśniła znakomitym blaskiem.

Poszukiwacz pereł to mój Chrystus. Ten, który z miłości do Ojca i człowieka przyszedł na świat. Przyjął życie ze wszystkim, co ono z sobą niesie. Stał się mężczyzną. Przejął inicjatywę i został niestrudzonym poszukiwaczem pereł. I znalazł ją. Swym kochającym wzrokiem wypatrzył tę jedyną nanizaną na sznur pięknych pereł. I co zaskakujące, dla Niego każda jest unikatowa, bezcenna, zachwycającą swym niepowtarzalnym istnieniem. Kobieta jest piękna kiedy kocha, a im bardziej kocha tym jest piękniejsza. Jezus w mistrzowski sposób umie to piękno wydobyć i się nim zachwycić.

Ale nie poprzestaje na samym zachwycie. On ciągle idzie. Gdy z miłości ją znalazł, z tego samego powodu poszedł, „sprzedał wszystko co miał” i kupił drogocenną perłę. Poszedł drogą krzyżową, wydał swoje boskie życie, aby odkupić ją za cenę swej krwi. Odkupił, żeby ona mogła żyć i zalśnić blaskiem Jego miłości. Sprzedał wszystko co miał, aby dać jej zbawienie. Za darmo… Bóg umarł z miłości… Jak jeszcze może przekonać o swej nieskończonej miłości?

Warto być małą, poszukującą dziewczynką. Warto być szukającą kobietą. Przymierzać stroje. Szukać dróg realizacji swojego człowieczeństwa i kobiecości czy męskości. Warto tworzyć Królestwo. Budować piękne relacje i o nie dbać, bo jak zostaliśmy zapewnieni, miłość pozostanie. Warto kochać i z tej miłości służyć innym. Warto żyć pełnią, starać się, szukać, tworzyć… Warto!

Ale najbardziej warto dać się odnaleźć Poszukiwaczowi Pereł. Dać się ukochać i pozwolić sobie usłużyć. Oddać się całkowicie w kochające ręce Chrystusa i odnaleźć siebie wyrytą na Jego pokrwawionych dłoniach. Być jak perła w dłoni Wiernego Poławiacza. Bezcenna, krucha, ukochana, lśniąca blaskiem Jego nieskończonego życia…

Jestem perłą.

Jesteś drogocenną perłą.

Wierzysz w to?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s