#IleRazy

Grzech. Od kilkunastu spowiedzi wciąż ten sam. Nie masz już do siebie cierpliwości. Za każdym razem mówisz, że to już ostatni raz, że teraz musi się udać, że tym razem będzie inaczej.

Znajdujesz nowe sposoby walki, nowe możliwości wyjścia z tej sytuacji. Pomagają. Na krótką metę. Ostatecznie znów na spowiedzi mówisz to samo. Powoli tracisz nadzieję na to, że cokolwiek może się zmienić. Złość na samego siebie staje się ogromnym ciężarem codzienności.

Tak wygląda moje życie. Z mojej perspektywy.

Teraz trochę inna perspektywa – Bóg cały czas czeka na mnie z otwartymi ramionami. Serio.

Bo On nie patrzy na to, ile razy mi nie wyjdzie, ile razy się potknę i ile razy przyjdę z tym samym grzechem do spowiedzi. Naprawdę nie ma to dla Niego znaczenia. Bo On nie liczy, ile razy upadnę, TYLKO ILE RAZY WSTANĘ.

Codziennie wyciąga do mnie ręce i chce mi dawać kolejną „drugą szansę”. Ty też ją sobie daj – po raz pierwszy, drugi, a może tysiąc dwudziesty ósmy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s