Zniechęcenie

Sukces kusiciela

Zadaniem kusiciela jest podciąć zapał, wystudzić miłość w sercu. Żeby człowiek utracił miłość do swojego powołania. Zniechęcić do dalszego podążania drogą. Zniechęcić do miejsca, gdzie przyszło żyć, pracować, kochać. Kiedy męczy mnie to, co „tutaj”, wówczas zaczynam marzyć o „tam”. Marzyć o innym miejscu. Marzyć o innych ludziach. Że gdzie indziej na pewno byłoby lepiej, lżej, piękniej. Pojawia się w głowie miraż szczęścia, marzenie o krainie szczęśliwości.

Diabeł, zatruwając nasz umysł, posługuje się największymi świętościami: „Przecież w Ewangelii napisane jest tak i tak”, „Przecież księża powinni żyć tak i tak”, „Przecież można by to naprawić to w ten i ten sposób”, „Przecież …”, „A przecież ..”. Owszem. To wszytko prawda. Tylko Czasem, może bardziej niż zmiana trudności, dla Boga ważniejsze jest moje znoszenia ich z pokorą. Co mnie najbardziej czyni podobnym do Boga? Pokora.

Niejeden chrześcijański doradca powie, że trzeba się modlić o zmianę. A może bardziej, najpierw trzeba przyjąć rzeczywistość taką, jaka jest. Uznać tę rzeczywistość jako swoją ziemię, którą mam uprawiać. Szybko oczywiście wychodzi nasza nieumiejętność radzenia sobie w niekomfortowych warunkach.Dlatego trzeba zacząć się modlić. Prosić. Otwierać się na łaskę. Przyjmować Ducha. Dać się nawadniać Bożej łasce. Kiedy są jakieś trudności z kimś bądź czymś, wówczas najpierw samemu trzeba stawać z tym przed Jezusem. To nie jest łatwe. Bo kiedy coś boli, drażni i porusza nasze wnętrzności, ostatnią rzeczą, na jaką mamy ochotę jest modlitwa. Kiedy emocje w nas wzbierają, wówczas nabywamy siły do rozwiązywania wszystkich swoich konfliktów. Tylko jak to często robimy? Przez wylanie wszystkich swoich żali z towarzyszącą temu ogromną ilością agresji i pretensji. A gdybyśmy tak mieli poczekać z tym dzień lub dwa, wówczas najprawdopodobniej nie znaleźlibyśmy w sobie tej dźwigni, która poruszyłaby nas do podjęcia konstruktywnej rozmowy.

Dlatego trzeba zacząć się modlić. Prosić. Otwierać się na łaskę. Przyjmować Ducha. Dać się nawadniać Bożej łasce. Kiedy są jakieś trudności z kimś bądź czymś, wówczas najpierw samemu trzeba stawać z tym przed Jezusem. To nie jest łatwe. Bo kiedy coś boli, drażni i porusza nasze wnętrzności, ostatnią rzeczą, na jaką mamy ochotę jest modlitwa. Kiedy emocje w nas wzbierają, wówczas nabywamy siły do rozwiązywania wszystkich swoich konfliktów. Tylko jak to często robimy? Przez wylanie wszystkich swoich żali z towarzyszącą temu ogromną ilością agresji i pretensji. A gdybyśmy tak mieli poczekać z tym dzień lub dwa, wówczas najprawdopodobniej nie znaleźlibyśmy w sobie tej dźwigni, która poruszyłaby nas do podjęcia konstruktywnej rozmowy.
No dobrze. Powiedzmy, że stanęliśmy przed Jezusem i przed Nim wypuściliśmy nasze emocje i zaprosiliśmy Go w nie. Jaka jest gwarancja, że coś od razu się zmieni? Jaka jest gwarancja, że coś we mnie drgnie? My często modląc się szukamy natychmiastowego efektu. Na zasadzie: klikam modlitwę i ma wyskakiwać łaska.
Po kilku próbach, które kończą się tym samym, czyli niczym, pojawia się zniechęcenie. Bo gdy klikam modlitwę, a łaska nie wyskakuje, to znaczy, że nie ma miedzy mną a Bogiem modlitewnej chemii. Brak połączenia. Nie jesteśmy na linii. Nie słucha mnie, nie reaguje. Hm. To znaczy, że Go nie obchodzę. Może Mu nie pasuję bo nie jestem święty?

Gdy pojawia się brak oczekiwanej odpowiedzi to pojawia się zniechęcenie do dalszego starania. Zaczyna się autoizolacja do bezpiecznych przestrzeni, gdzie moje „ja” czuje się komfortowo i gdzie zażywam wytchnienia.
Zniechęcenie do „tu i teraz”, rozbudza tęsknotę do „tam i kiedyś”. Oto działanie kusiciela w praktyce. Podciąć zapał tak, żeby człowiekowi odechciało się starania o cokolwiek. I ta pokusa zniechęcenia grozi każdemu z nas, i zapewne wielu uległo jej zachęcającemu uczuciu. Bo zniechęcenie uwodzi. Serce zawiedzione jest jak człowiek szukający romansu. Chętnie ulegnie.
Diabelski wizja pseudo szczęścia – „tam i kiedyś”.

Nie od razu muszę wszystko rozumieć. Nie od razu muszę wszystko umieć. Nie od razu musi się wszystko zmienić! W ogóle nic nie musi się nawet zacząć zmieniać! Z Bogiem nie ma klikania. Jest raczej czytanie i przewracanie stron. Strona po stronie. Dzień po dniu. Czytać swoje serce dzisiaj. Czym ono żyje. Wyrażać je bez wymuszania na Bogu czegokolwiek. Nasze prośby Go ograniczają. Bóg wie o co w moim życiu chodzi. Naprawdę dobrze się w moich sprawach orientuje. Być przy Nim z tym, co we mnie. Nie uciekać. Nie wiać jak tchórz. Nie uciekać od ciężaru. Raczej szukać przy Nim wytchnienia, szukać Adoracji. Nie uciekać z frustracją, że znowu coś nie tak. Czasem człowiek jednak ucieka, bo się zmęczył, bo miał już dosyć. Są ucieczki małe i duże. Te małe nie są aż tak szkodliwe, natomiast te duże są bardzo, bardzo ryzykowne i obolałe w skutkach. Czasem pojawia się ucieczka, ale Pan w swojej mądrości daje nowe okazje, by wrócić do lekcji wytrwałości, którą się przerwało. Daje szansę uzupełnić brakujące fragmenty w Ewangelii własnego życia.

Dlaczego akurat zniechęcenie, a nie coś innego? Bo jeśli człowieka zniechęcisz do czegoś, to wszystko inne sobie odpuszcza i modlitwę, i wiarę, i moralność, i więzi. Zawiedziony człowiek chowa się w muszli swojego „ja”, które staje się jego umiłowanym domem.
Nie jest tak czasem, że coś ci nie wychodzi, od dłuższego już czasu coś, ktoś ci uwiera, a Bóg jakoś tak milczący i niepomagający, trudnej sytuacji niezmieniający? No to co w takich sytuacjach dzieję się w sercu? Co się dzieje, kiedy wciąż pod górkę i to z niewielkim rezultatem?
„A chrzanić to wszystko. Chrzanić wszystkich, którzy czegoś ode mnie chcą.”

Czyż takie uczucie nie uwodzi zmęczonego „ja”?

Podetnij zapał, a statek sam zawróci z kursu, nie trzeba będzie go zmuszać.
Oj wiara nasza, to faktycznie duchowa walka. Szczególnie o tyle czasem ciężka, że walczysz z wrogiem, którym sam jesteś dla siebie.
Wewnątrz nas, część nas, chce Jezusa i wszystkiego, co od Niego pochodzi. Ale niestety w nas jest też niesforny, rozpuszczony dyktator w postaci naszego „ego”, który lubi, wygodę, szczególnie tę duchową, a na wszelkiego rodzaju niewygodę, reaguje niezadowoleniem. Do momentu, gdy w praktyce realizuje się modlitwa: „bądź wola moja, jako w niebie tak i na ziemi” wszystko jest w porządku, ale kiedy egzystencjalnie zaczyna się właściwa wersja tej modlitwy, no to już wtedy nie jest tak miło i tak przyjemnie.
I wtedy człowiek się smuci, zawodzi, jest rozgoryczony. A wszystko tylko dlatego, że Jezus w praktyce uczy nas modlitwy „Ojcze nasz”.
Stąd nie dziwi fakt, że wszyscy święci jednogłośnie powtarzają, iż miarą autentycznej świętości jest pokora. Nie wielkie ewangelizacyjne dokonania, z setkami uzdrowień na koncie. Nie godziny modlitwy, z której w praktyce może nic poza słodkim sentymentalizmem nie wynikać. Nie charytatywne akcje, które owszem wielu w życiu pomogły. Jeśli jednak to wszystko nie zaprowadziło w człowieku większego poddania się Bogu w pokorze serca, warte jest tyle, co mgła, która jest w stanie zamazać obraz rzeczywistości Bożej, zasłonić drogę wyznaczoną przez Jezusa i sprawić, że choć nie trwa długo, to jednak przez nią, mogę nie dostrzec zakrętu i może się stać coś, czego nigdy w życiu bym nie zaplanował i czego bardzo bym nie chciał. Przez utratę patrzenia na drogę, na cel mego wędrowania, mogę po prostu z niej zboczyć, przegapić ważny znak, wtedy może rozpocząć się głębokie błądzenie, szukanie życia na wyschłych obszarach mojego serca. Mogę zacząć szukać szczęścia w sobie. Ale we mnie go nie ma. Ono jest w Jezusie. Zatem mam szukać w swoim sercu Jezusa. Wołać do Niego, by dał się doświadczyć. Wołać i robić swoje. Wołać i otwierać się na Niego. Otwierać się na innych. Nie być ze swoimi odczuciami samemu. Ja serca nie oszukam. Ale ono może mnie skutecznie wywieźć na manowce.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s