Oblubieniec / Rzemieślnik

‚Action’ czy ‚relation’… oto jest pytanie!

Są święci, których wspominamy w ciągu roku liturgicznego kilka razy w odniesieniu do różnych wydarzeń z ich życia czy też różnych sposobów objawiania się w nich Bożego działania. Tak jest też ze św. Józefem – raz wspominanym jako „Oblubieniec NMP” a raz jako „Rzemieślnik”. Zatrzymało mnie to, że z perspektywy kalendarza liturgicznego dużo ważniejsze są obchody pierwszego z tych wspomnień – mają one rangę uroczystości, a pierwszomajowe wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika to „tylko” wspomnienie dowolne. Wspominanie św. Józefa jak Oblubieńca Maryi ma też w Kościele dużo starszą tradycję. Co z tego wynika dla mnie?

Medytując postać św. Józefa, także w kontekście tego jak ukazuje go liturgia Kościoła, przyszła mi myśl, że ta gradacja wspomnień odzwierciedla jego charakterystykę życia – dużo ważniejsze było w Jego życiu być Oblubieńcem Maryi niż być rzemieślnikiem, cieślą. I to jest wskazówka dla mnie. To moje małżeństwo jest rzeczywistością sakramentalną – „miejscem”, w którym Bóg nieustannie chce mi udzielać swojej łaski i dokonywać mojego zbawienia, „miejscem” co do którego sam mi to obiecał, gdy ojciec celebrujący naszą mszę ślubną w imieniu całego Kościoła wypowiadał nade mną i nad moją Żoną (kilkukrotnie!) różne formuły uroczystego błogosławieństwa. Jakkolwiek dobrą i pożyteczną pracę bym wykonywał i szukał w niej Jego woli, to nie jest to przestrzeń, którą podniósłbym On do takiej rangi. Chcę tę pracę wykonywać z oddaniem i najlepiej jak umiem, wierząc że dzięki niej mogę zmieniać jakiś mały kawałek świata na lepszy, bardziej zgodny z Jego zamysłem. Robiąc to doświadczam tego, że zbliża mnie to do Boga, może także służyć mojemu małżeństwu. Ale w pierwszej kolejności chcę być Oblubieńcem – i to jest dla mnie przestrzeń do nieustannej pracy i przypominania sobie jak te dwie rzeczywistości ustawiać względem siebie.

Z tej refleksji wyciągam też dla siebie ważne myśli nie tylko w odniesieniu do mojej relacji z Żoną i nastawienia do pracy, ale też w związku z relacją z Bogiem. Bo i tutaj mogę próbować być najpierw rzemieślnikiem, robotnikiem a zapominać o tym, że Chrystus powołuje mnie do relacji Oblubieńczej (wiem, że z męskiej perspektywy trochę trudno to sobie ułożyć, ale patrzę na to przede wszystkim z perspektywy duszy). Działania, które podejmuję ze względu na Chrystusa są bardzo ważne – mogą mówić o mojej miłości wobec Niego, a przede wszystkim dla mnie być sposobnością do doświadczenia Jego Miłości wobec mnie. Ale najpierw mam zadbać o relację z Nim. Przy tej okazji bardzo przypomina mi się kilkudniowa wymiana myśli z pewnym amerykańskim protestantem, którego spotkałem w greckim hostelu podczas wyjazdu na jedną z konferencji naukowych. Rozmawiając z nim o wierze dzieliłem się tym, że ważna jest w niej dla mnie osobista relacja z Chrystusem i, że wszelkie działanie, posługa, znaki i cuda dopiero na tym mają wyrastać – że chcę się najpierw skupić na relacji z Jezusem, a dopiero potem na działaniu. Wiele razy usłyszałem od Andrew, że nie mam racji, że „faith is an action!”, że to uzdrawianie, charyzmaty są wyznacznikiem mojej wiary. Św. Józef pokazuje mi dzisiaj, że „action” jest bardzo ważne (zarówno w odniesieniu do pracy jak i podejmowania konkretnych życiowych decyzji – przyjęcie brzemiennej Maryi, ucieczka do Egiptu itd.) ale może być puste i źle ukierunkowane bez „relation”…

Pobrzmiewają mi w tym kontekście bardzo mocno te dwa zdania Jezusa :

„Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś” .Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości!”” (Łk 13, 26-27)

„Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?”.  Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!”” (Mt 7, 21-23)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s